-

kotlet : Należę do większości Narodu, która nie oddaje Im głosu.

Genetyka Narodu.

"Natura zwyciężyła oszukując nas w przekonaniu, że życie jest ważne"

Teoria doboru grupowego w ewolucji człowieka zakłada, że w Plejstocenie (2,5 mln - 11 tys. lat temu) małe grupy ludzkie, konkurując między sobą, podlegały naturalnej selekcji. Grupy te następnie łączyły się w większe jednostki ewolucyjne, powstawały plemiona i w końcu narody. Okres (prymarny), który tu przybliżam, trwał ponad 2 miliony lat. Zakończył się ok. 8 tys. lat p.n.e., kiedy pojawiły się pierwsze promyki cywilizacji z rolnictwem i hodowlą zwierząt, co zasadniczo wpłynęło na ewolucję człowieka.

Dlaczego prymitywne społeczności żyły w grupach?

Grupa, gdzie dominował "duch jedności", tworzyła warunki umożliwiające przeżycie ich członkom. Bez wątpienia w pierwotnym świecie w obrębie każdej grupy istniała naturalna selekcja indywidualna, ale to "team worker" był preferowany, a nie samolubny (gen) indywidualista. Życie ludzkie, krótkie i ciężkie w owym czasie, nie zmieniało się przez tysiące lat. Człowiek mógł przeżyć tylko w grupie. Urządzano polowania siłami całej gromady. W porównaniu do innych organizmów człowiek tamtych czasów był fizycznie słaby, wokół żyły wielkie zwierzęta plejstoceńskie, a on nie posiadał ani kłów, ani pazurów. Ale miał broń potężniejszą od tych, jakie miały inne zwierzęta - swój mózg, potrafił myśleć, mówić, i wytwarzał narzędzia. Górował nad przyrodą, bo umiał ją przekształcać do własnych potrzeb. W takich ludzkich gromadach panował swoisty patriotyzm, forma przywiązania do grupy, do terytorium i domu rodzinnego. Wszystkie zwierzęta socjalne manifestują przywiązanie do własnego habitatu i są wyposażone w mentalną maszynerię do jego obrony. Samiec alfa u Goryli wykazuje takie zachowania, i kiedy grupa jest w niebezpieczeństwie, staje w obronie, zabija lub zostaje zabity. Patriotyzm był i nadal jest potężną siłą społeczną. Najważniejszą jego wartością nie jest prowokowanie wrogości, ale jednoczenie grupy czy narodu. Czy takie zachowania nosimy w naszych genach, czy nabywamy je wraz z dojrzewaniem? Uważam, że predyspozycje do takich zachowań i postaw są wrodzone.

Dualizm natury ludzkiej.

Zakładam, że postępowanie każdej grupy było regulowane przez Podwójny Kod Postępowania, kod "przyjaźni" (wewnątrz grupy) i kod "wrogości" (w stosunku do innych grup). W ten sposób zostały wystawione na naturalną selekcję dwa przeciwstawne aspekty natury ludzkiej. Kod przyjaźni prowadził do wykształcenia cech, które mają uniwersalną aprobatę, takich jak: koleżeństwo, dobra wola, miłość, zaufanie, przywiązanie, altruizm, idealizm, wiara, nadzieja, ofiarność, pokora, samopoświęcenie - wszystkie chrześcijańskie cnoty. Natomiast kod wrogości kształtował cechy potępiane dziś przez cywilizowane umysły, takie jak: rywalizacja, zazdrość, oszukiwanie, intrygi, nienawiść, zdrada, złość, wściekłość, wrogość. W jaki (neurologiczny) sposób ten proces przebiegał, nie wiemy, ale jest pewne, że taki mechanizm zwiększał szanse przeżycia grupy. Pierwotny umysł nie widział sprzeczności w stosowaniu PKP. Przestrzeganie go było normą. Tak zachowują się wszystkie zwierzęta społeczne, a być może cała bioróżnorodność powstała na tej zasadzie. Zachowanie to jest możliwe, bo umysłowość jest dwoista. Człowiek nie nabył tego zachowania, bo je praktykował, ale praktykował je, ponieważ odziedziczył umysł po przodkach, których działania dyktował instynkt. Mózg ewoluował na bazie instynktów i ten mechanizm został zachowany, ale tylko człowiek jest jego świadomy. Dla współczesnego "absolutnie moralnego" człowieka praktykowanie PKP to anatema, ale ewolucja była (jest?) możliwa tylko przez jego stosowanie i wiara, że "gatunki są mądre" ma tu pełne uzasadnienie. Ludzkość wspinała się po drabinie ewolucyjnej za pomocą selekcji grupowej. Im więcej było w grupie miłości, przyjaźni tym grupa była bardziej zwarta, i tym mocniejsza stawała się w ewolucyjnym wyścigu. Tak więc dualizm ludzkiej natury znalazł swoje usprawiedliwienie w ewolucyjnej użyteczności.

Terytorializm

Każda grupa przywiązywała mocną emocjonalną więź z określonym terytorium. Był to istotny czynnik ewolucji. Każde terytorium było "kolebką" ewolucyjną. Przyjmuję, że przywiązanie do danego terytorium początkowo było silniejsze niż powiązania rodzicielskie. Człowiek najpierw wytyczał granice, potem konstruował rodowody. Musiał osiągnąć znaczący stopień umysłowych zdolności, zanim stał się genealogiem. Największą przeszkodą w akceptacji teorii grupowej jest przeświadczenie panujące współcześnie, że od początku byliśmy jako rodzaj ludzki w ciągłym ruchu, rozpychając się łokciami i wzajemnie mieszając, oraz że nie istniał bardzo długi okres, kiedy lokalne grupy prowadziły stacjonarny tryb życia, a takim jest najważniejszy postulat tej teorii. Przeświadczenie, że człowiek od zawsze migrował, bazuje na zdarzeniach relatywnie niedawnych i jest to pogląd błędny z dwóch powodów: 1) mniejszej wagi - bazuje na warunkach, w których nasi przodkowie w Plejstocenie musieli żyć. Byli oni wtedy zależni od naturalnych produktów pozyskiwanych na ich własnych terytoriach. Brak dostatecznej ilości produktów blokował migrację. Dopiero po udomowieniu zwierząt i odkryciu rolnictwa nastąpiły migracje (ok. 10 000 lat temu). 2) główny powód dla niewiary we wczesne migracje jest taki: musimy wytłumaczyć fakt, że każdy większy rasowy typ rodzaju ludzkiego jest ograniczony do określonego pojedynczego obszaru na globie. Typ Negroidalny przypisany jest do Afryki, Mongoloidalny do Wschodniej Azji, Kaukaski do Zachodniej Azji i Europy, Australijski do Australii i okolicznych wysp. Jeśli zaakceptujemy teorię grupową, wtedy możemy wytłumaczyć taki rozkład bardzo długim stacjonarnym okresem, w którym grupy były odosobnione. Jeśliby jak utrzymują, uznane autorytety, nastąpiła od początku wolna migracja i mieszanie się ludzi, taki rozkład typów rasowych nie może być wytłumaczony.

Status jako czynnik ewolucji.

Kiedy człowiek zaczął nadawać imiona żywym i martwym rzeczom, tego nie wiemy. Można założyć, że już w pierwotnych społecznościach każdy miał jakieś "imię". Można założyć również, że każda jednostka była świadoma swojego miejsca i statusu w grupie. Jest jedna siła - pragnienie życia, i to ono pchało jednostki, ale i grupy do walki o status. W pierwotnych społecznościach wykształciła się grupowa "opinia publiczna". W ten sposób dzień i noc pilnowano statusu jednostki. Samolubne (geny) indywidua były wtedy źle widziane. Każdy członek mógł zyskać poparcie grupy, tylko jeśli działał na jej korzyść i dostosowywał się do jej wymagań. Grupa mogła przetrwać, kiedy kod wrogości wewnątrz grupy był tłumiony. W ten sposób ludzkie społeczności były wzmacniane moralnie, fizycznie i te grupy były preferowane przez dobór naturalny. Z nadejściem współczesnej cywilizacji i procesu detrybalizacji jednostki stały się wolne od kontroli grupowej, a ich pogoń za statusem przybrała rozmiary niespotykane w prymarnym świecie. Siły, które pchają nas do lepszego, bezpieczniejszego życia to pożądanie, które nigdy nas nie opuszcza aż do śmierci. Atomizacja społeczeństwa, akumulacja bogactwa i poszerzanie wolności jednostki doprowadziły do stratyfikacji współczesnych populacji. Człowiek współczesny zawsze aspiruje do wyższej klasy. Nie można też zapominać o godności, dumie z rodziny, wysokiego urodzenia. Wszystko to są formy poszukiwania statusu. Bez wątpienia, jeśli moglibyśmy wybierać pochodzenie, to od istot bliskich bogom jak Greccy bohaterowie, Japończycy, Żydzi czy Chrześcijanie.  

Polityka, bezpieczeństwo i znaczenie lęku.

Prymitywne grupy nie miały rządu, prawa, administracji, policji, a jednak porządek był utrzymywany, inaczej grupy by się rozpadły. Uważa się, że to przywódca dawał grupie ewolucyjną korzyść. Lider musiał mieć intuicyjną wiedzę o naturze ludzkiej. Grupy te były rządzone przez akcję i reakcję tych wrodzonych cech zwanych ludzką naturą. A jest ona zdolna do kontroli i regulacji spraw grupy nie tylko przez jedną generację. Krótko mówiąc, to polityka, czyli sztuka regulowania i kontroli postępowania społeczności jest częścią mechanizmu ewolucji. Rządy mogą być tylko wtedy zastosowane, kiedy społeczność jest ostro odgraniczona od innych społeczności. Jednostki są świadome członkostwa w grupie, występuje Podwójny Kod Postępowania (swój - obcy) i głęboko zakorzeniony jest patriotyzm. W ten sposób natura pracuje, żeby zabezpieczyć warunki izolacjonizmu. Bezpieczeństwo grupy jest uznane przez rządzących za najwyższe prawo, wszystko musi być poświęcone, żeby to prawo zabezpieczyć. Jak to wyglądało w prymarnym świecie? Bezpieczeństwo było tym principium, które zmuszało człowieka do zrzeczenia się swojej indywidualności na rzecz grupy. Lęk przed  utratą bezpieczeństwa jest tym uczuciem, które nadal towarzyszy człowiekowi od urodzenia aż do śmierci. Wśród biofizjologów przeważa pogląd, że lęk jest cechą przypisaną każdemu żywemu organizmowi. Jego pojawienie się związane jest ze stymulacją najstarszych filogenetycznie struktur mózgu, co sugeruje, że jest on właściwością wrodzoną. Lęk jest czynnikiem, który wzmaga inne elementy ludzkiej natury, wyostrza zmysły wzroku, słuchu, służy jako alarm dla zwierząt socjalnych, ale u człowieka dzięki rozwojowi jego mentalnych cech manifestuje się w nieskończenie wielu formach. c.d.n.



tagi: polska  naród  dna  genetyka  teoria doboru grupowego  dualizm natury ludzkiej  naród polski 

kotlet
12 czerwca 2019 15:09
12     1091    0 zaloguj sie by polubić
komentarze:
parasolnikov @kotlet
12 czerwca 2019 15:17

To rozumiem piszesz tak co Ci się wydaję co Ci ślina na język przyniesie? 

zaloguj się by móc komentować

Draniu @parasolnikov 12 czerwca 2019 15:17
12 czerwca 2019 15:22

Kotlet zaraz bedzie pisał o kodzie DNA  Wielkiej Lechii.. :) 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @kotlet
12 czerwca 2019 15:27

To dusza ewoluuje razem z człowiekiem? Ciekawa rzecz. Od kiedy?

zaloguj się by móc komentować

kotlet @parasolnikov 12 czerwca 2019 15:17
12 czerwca 2019 15:31

Teoria doboru grupowego jest dobrze znana.

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @kotlet 12 czerwca 2019 15:31
12 czerwca 2019 19:31

tiaaa jaaasneee, czyli wspomniana przez pana teoria doboru grupowego tłumaczy także powodzenie gangu Al Capone'a, lenina, krzyżaków i klanu niedzwiedzia jaskiniowego... ;-) o rety kotlety...

zaloguj się by móc komentować

porfirogeneta @kotlet 12 czerwca 2019 15:31
12 czerwca 2019 22:05

Pańskie teorie, nie trafiły we "właściwy etap", są mocno wątpliwe, ale co to komu szkodzi? Na "następnym etapie" odgrzejemy, będzie dobrze. Jak Pan taki znawca ras, wytłumaczy fakt że Dumni Aryjowie klękają przed podłymi pastuchami z Palestyny? A w zasadzie z Ur Chaldejskiego?

zaloguj się by móc komentować

kotlet @porfirogeneta 12 czerwca 2019 22:05
13 czerwca 2019 09:16

Proszę wybaczyć, ale nie będę komentował.

zaloguj się by móc komentować

kotlet @Draniu 12 czerwca 2019 15:22
13 czerwca 2019 09:26

Komentarze, które łączą mnie z KGB_stą Putinem będę kasował, już raz tego próbowałeś.

zaloguj się by móc komentować

smieciu @kotlet
13 czerwca 2019 19:25

Niestety ale te teorie opierają się na poszlakach raczej niż solidnych, tworzących całość faktach. Ot choćby prosta sprawa. Gdyby faktycznie ci pierwotni Ariowie (Indoeropejczycy) mieli kolebkę w Iranie to starożytny Bliski Wschód byłby ariański a nie semicki. Bo przecież za Tygrys mieli rzut beretem to jakoś tak się stało że choć dotarli na szkockie zadupia, stając się dominującą kulturą na tereanach oddalonych od Iranu o wiele tysięcy km, to nie zdołali w ten sam sposób zająć dzisiejszego Iraku.

Tu naprawdę nie ma sensu ani powodu podważać obecnych teorii o pochodzeniu Indeurpoejczyków (z tym że ja akurat ich pierwotną kolebkę umieściłbym w okolicach Karpat a nie na stepach Czarnomorskich). Bo to ma sens i daje prosty jasny obraz. Grecy wyparli ludność, która stworzyła kulturę Cykladzką i Kreteńską. Hetycii (i inne podobne ludy, także też greckie) wyparli kultury anatolijskie (spokrewnione z Cykladzką i Kreteńską). Przesuwając się dalej na Wschód mamy ten sam obraz. Ariowie, Medowie, Persowie zajęli płaskowyż Irański a nawet dotarli do Palestyny. No i najbardziej na Wschód ale już goniąc resztkami ludzi, dotarli do dzisiejszego Pakistanu czy Indii ale nie zdołali zdominować przeważającego lokalnego substratu. Jasne jest że ich centrum ekspansji musiało leżeć w okolicach płn. Morza Czarnego gdyż im bliżej niego tym mniej śladów elementów niearyjskich. Ekspansja z terenu Iranu wyglądałaby zupełnie inaczej.

Nie zmienia to faktu że ci Indoeuropejczycy na długi czas zdominowali politycznie Bliski Wschód ale też zawsze pozostawali obcą, arystokratyczną warstwą wśród przeważającej ludności semickiej. Ja wiem że są pociągające teorie jak to Ariowie stworzyli wszystko ale czy nie bardziej jeszcze pociągającą jest taka że oni nie tyle te cywilizacje  stworzyli co raczej się tym skazili...

Różnie można na to spojrzeć. Z jednej strony, zwłaszcza Grecy, bardzo twórczo rozwinęli zastaną zasadniczo wschodnią kulturę. Ale z drugiej zdarzyło im się popadać w tą południową „łatwość”. Osiąść na laurach zrzucając resztę na barki tubylców.

 

 

zaloguj się by móc komentować

kotlet @smieciu 13 czerwca 2019 19:25
13 czerwca 2019 20:59

Cyt://Tu naprawdę nie ma sensu ani powodu podważać obecnych teorii o pochodzeniu Indeurpoejczyków (z tym że ja akurat ich pierwotną kolebkę umieściłbym w okolicach Karpat a nie na stepach Czarnomorskich).//


Ja widzę sens, chociaż nie upieram się przy żadnej z nich. Indie roszczą sobie prawo do pierwszeństwa, Armenia, Turcja, Ukraina, Rosja. Wszystko to są teorie i hipotezy. Obracamy się w się w sferze spekulacji i jednocześnie polityki, a ta irańska hipoteza z tych właśnie politycznych przyczyn jest wykluczona z obiegu medialnego. Ajatollahowie  też specjalnie się nie palą z badaniami z przyczyn chyba religijnych. Czytałem, że badania prehistorii były prowadzone w '39,  następnie w '49. Potem dopiero za Szacha był "wysyp" badań w latach '70, np. między rokiem 1980 a 2000  nie prowadzono żadnych badań prehistorii Iranu.

 

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @kotlet
14 czerwca 2019 01:25

hmmmm z tego co pamietam, to niemieccy potomkowie aryjczyków zostali wysłaniu w rejony Irańskie z misja zbadania prehistorii... na wszelki wypadek "angole" internowali badaczy czy raczej "badaczy" prehistorii... kilku z nich zwiało do Tybetu i spędziło tam trochę czasu... ach ta niemiecka aryjska nauka...

zaloguj się by móc komentować

kotlet @gorylisko 14 czerwca 2019 01:25
14 czerwca 2019 09:37

Cyt:// ach ta niemiecka aryjska nauka... //

Wtedy europejska... Friedrich Max Müller, Ernest Renan, Adolphe Pictet, Arthur Comte de Gobineau, Houston Stewart Chamberlain i inni.

Cyt:// hmmmm z tego co pamietam, to niemieccy potomkowie aryjczyków zostali wysłaniu w rejony Irańskie z misja zbadania prehistorii..//

 Wyprawa 1938–9 do Tybetu, którą kierował zoolog Ernst Schäfer doszła do skutku, ale nie wypaliła wyprawa do Iranu w celu zbadania starożytnych napisów Behistunu.

Istnieje powszechne przekonanie, że hitlerowcy cieszyli się wtedy powszechnym uznaniem rządu Pahlawiego, ale to mit. W latach '30 Iran wilokrotnie stawał po przeciwnej stronie na arenie międzynarodowej, były ciągłe tarcia, ponieważ było wielu pro-brytyjskich urzędników i ministrów, otwarcie wrogich hitlerowcom, ale jest prawdą, że to pod ich wpływem Persja wtedy została przemianowana na Iran.

 

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować